Cześć wszystkim, po długiej przerwie wracamy, a przyanjmniej jedna z nas bo druga stwierdziła, że chce przerwę. No nic, może wróci, na razie będę radzić sobie sama :) Tutaj J. )
Tajemniczy Pan P. którym dwie przyjaciółki jarały się od września, 19 grudnia 2014 zamienił się w księcia z bajki dla jednej z nich. Uważany przez J za ideał, pana perfekcyjnego, nie mającego żadnej skazy chłopak stał się jeszcze bardziej pociagający...
Wigilia szkolna, jak to co roku najpierw w klasach łamanie się opłatkiem, składanie życzeń, które płyną "prosto z serca"- tylko dla każdego takie same, potem żarcie i gadanie o głupotach. Tak, tak wiem co pomyślicie-macie tak samo? Hahah nawet nie wiecie jak bardzo się mylicie.
19 grudnia są urodziny, tak wiem odkryłam Amerykę, ale wtedy są urodziny A. J jako dobra przyjaciółka, starannie przygotowała się na ten dzień, kupiła prezent, ładnie wypisała kartkę i złożyła życzenia. To wszystko w klasie, po łamaniu się opłatkiem.
Po przebrnięciu przez wigilię klasową poszliśmy na aulę na apel, na którym był Pan P.
Po monologu i przemowie pani dyrektor nastąpiła cisza, więc na auli zaczął się szum. Po paru minutach dyrektorka znowu podeszła do mikrofonu i powiedziała coś, czego nigdy w życiu nie zapomnę: " mamy dla was opłatki, po to abyście mogli podzielić się nimi z osobami do których na codzień nie macie odwagi podejść, z tymi, którzy coś dla was znaczą."
Wtedy wzrok moich przyjaciółek padł na mnie, w ogóle nie był jednoznaczny... Ale za to mnie zmotywował.
Szybko zerwałam się z miejsca i pobiegłam do pana P. tak, dobrze czytacie, POBIEGŁAM. Wtedy nie patrzałam na nic i na nikogo, liczył się tylko pan P. i ja... Zaczęłam składać mu życzenia, wymieniliśmy szczere uśmiechy, (oh gdybyście mogli zobaczyć jego. Czarujący.) Oraz przytulasa, zapach jego perfum będę pamiętać zawsze. Gdy ochłonęłam zorientowałam się, że cała sala gapi się na nas. Tak zgadliście, staliśmy na środku auli jak dziwacy, bądź zakochani, a oczy wszystkich były zwrócone na nas. Szczerze? Nie przeszkadzało mi to ani trochę.
Ktoś bardzo dawno temu powiedział, że Wigilia to bardzo magiczny dzień, gdzie marzenia się spełniają oraz cuda się zdarzają. Potwierdzone info :)
Właśnie w ten dzień, magiczny dzień moje życie się zmieniło. Od tamtej pory pan P. był dla mnie nieodłączną częścią dnia, życia i innych takich.
Pisarką nie jestem, mogę wkurzać, niektórzy będą lubić ten styl i opowieści inni nie chociażby tylko dlatego, że nasze życie jest ciekawsze od nich. No ale zdarza się, nie każdy musi nas lubić, nie każdy ma dobry gust. Widzimy się niedługo kochani :)
Tajemniczy Pan P. którym dwie przyjaciółki jarały się od września, 19 grudnia 2014 zamienił się w księcia z bajki dla jednej z nich. Uważany przez J za ideał, pana perfekcyjnego, nie mającego żadnej skazy chłopak stał się jeszcze bardziej pociagający...
Wigilia szkolna, jak to co roku najpierw w klasach łamanie się opłatkiem, składanie życzeń, które płyną "prosto z serca"- tylko dla każdego takie same, potem żarcie i gadanie o głupotach. Tak, tak wiem co pomyślicie-macie tak samo? Hahah nawet nie wiecie jak bardzo się mylicie.
19 grudnia są urodziny, tak wiem odkryłam Amerykę, ale wtedy są urodziny A. J jako dobra przyjaciółka, starannie przygotowała się na ten dzień, kupiła prezent, ładnie wypisała kartkę i złożyła życzenia. To wszystko w klasie, po łamaniu się opłatkiem.
Po przebrnięciu przez wigilię klasową poszliśmy na aulę na apel, na którym był Pan P.
Po monologu i przemowie pani dyrektor nastąpiła cisza, więc na auli zaczął się szum. Po paru minutach dyrektorka znowu podeszła do mikrofonu i powiedziała coś, czego nigdy w życiu nie zapomnę: " mamy dla was opłatki, po to abyście mogli podzielić się nimi z osobami do których na codzień nie macie odwagi podejść, z tymi, którzy coś dla was znaczą."
Wtedy wzrok moich przyjaciółek padł na mnie, w ogóle nie był jednoznaczny... Ale za to mnie zmotywował.
Szybko zerwałam się z miejsca i pobiegłam do pana P. tak, dobrze czytacie, POBIEGŁAM. Wtedy nie patrzałam na nic i na nikogo, liczył się tylko pan P. i ja... Zaczęłam składać mu życzenia, wymieniliśmy szczere uśmiechy, (oh gdybyście mogli zobaczyć jego. Czarujący.) Oraz przytulasa, zapach jego perfum będę pamiętać zawsze. Gdy ochłonęłam zorientowałam się, że cała sala gapi się na nas. Tak zgadliście, staliśmy na środku auli jak dziwacy, bądź zakochani, a oczy wszystkich były zwrócone na nas. Szczerze? Nie przeszkadzało mi to ani trochę.
Ktoś bardzo dawno temu powiedział, że Wigilia to bardzo magiczny dzień, gdzie marzenia się spełniają oraz cuda się zdarzają. Potwierdzone info :)
Właśnie w ten dzień, magiczny dzień moje życie się zmieniło. Od tamtej pory pan P. był dla mnie nieodłączną częścią dnia, życia i innych takich.
Pisarką nie jestem, mogę wkurzać, niektórzy będą lubić ten styl i opowieści inni nie chociażby tylko dlatego, że nasze życie jest ciekawsze od nich. No ale zdarza się, nie każdy musi nas lubić, nie każdy ma dobry gust. Widzimy się niedługo kochani :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz